Dłużnik Kościoła

Drukuj

Prezes Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje medal za zasługi dla Kościoła i papieża i nikt lub prawie nikt nie widzi w tym nic niewłaściwego. A jeśli widzi, to nie mówi. Źle pojmowana solidarność środowiskowa? Może, skoro w całym środowisku prawniczym na głos krytyki zdobyły się raptem trzy osoby: profesorowie Monika Płatek i Wiktor Osiatyński oraz dr Paweł Borecki. Inni mówią np., że krytyka byłaby niewłaściwa. Nie uznanie prezesa TK za osobę zasłużoną dla Kościoła, ale krytyka tego stanu rzeczy.

Nikt inny (poza wymienionymi osobami oraz prof. Joanną Senyszyn, ale ona nie reprezentuje prawników) nie chciał komentować tego, że szef instytucji, która zajmuje się badaniem zgodności aktów niższego rzędu z ustawą zasadniczą, która orzeka w kwestiach światopoglądowych – odbiera papieski medal. Ten sam człowiek nazywa się publicznie dłużnikiem Kościoła.

Pytam: w jaki sposób Pan spłaca swój dług, Panie profesorze? Bo porządny dłużnik jest chyba zobowiązany, by swoje rachunki wyrównać. Tak to przecież działa. Czy w swojej pracy w Trybunale Konstytucyjnym zachowuje Pan niezbędną w tej roli bezstronność?
W tym samym Trybunale, który niedawno dopuścił ubój rytualny na skalę przemysłową, a nie tylko dla gmin żydowskich, czyli więcej niż chcieli wnioskodawcy. Argumentem była wolność wyznawania religii.

Wolność religijna nade wszystko? Ponad prawem? Świeckim? Jeśli pojawi się u nas mniejszość praktykująca rzezanie dziewczynek, zezwolimy jej na to? Wolę się upewnić, bo mam wrażenie, że takie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego kieruje nas w bardzo, ale to bardzo niebezpieczną stronę.
Ale zostawmy ubój rytualny i przedziwne uzasadnienie decyzji TK.

W grudniu 2009 Trybunał uznał, że wliczanie do średniej ocen z religii jest zgodne z Konstytucją. Zdanie odrębne wyraziła wówczas prof. Ewa Łętowska. Niedługo później TK podtrzymał możliwość finansowania katolickich uczelni z budżetu państwa. I wreszcie, w 2011 roku, Trybunał uznał za sprzeczny z Konstytucją tylko jeden przepis ustawy dot. Komisji Majątkowej, nie dając tym samym samorządom możliwości domagania się zwrotu majątków od Kościoła.

Jak działała Komisja Majątkowa, wiedzą chyba wszyscy. Kościół otrzymywał grunty i nieruchomości w cenach niemających nic wspólnego z rynkowymi. Od decyzji komisji nie było żadnego odwołania. Samorządy bywały zaskakiwane tym, że muszą zwrócić jakieś ziemie czy budynki, bo nie zawsze brano je pod uwagę jako strony postępowania. W 2011 roku CBA sporządziło analizę, z której wynikało, że działalność komisji była niekorzystna dla Polski. Ale Trybunał nie wydał tu z siebie słowa krytyki.

Stosunki między państwem a kościołami opierają się na autonomii i niezależności – tak mówi art. 25 Konstytucji. Tymczasem faktem jest, że Kościół katolicki usiłuje wpływać na kształt polskiego prawa. A jeśli się nie da – to głosi, że prawo Boże jest ważniejsze niż to stanowione przez ludzi.

To, że ministrowie jeżdżą do siedziby Episkopatu, by omawiać kwestie konwencji antyprzemocowej czy matury na religii, to że nie mamy ustawy o związkach partnerskich czy in vitro, to także efekt nacisków ze strony władz kościelnych na bojących się utraty poparcia polityków.

Nawet gdyby Kościół zachowywał się zgodnie z Konstytucją i nie naciskał na kształtowanie prawa obowiązującego wszystkich (a nie jedynie katolików, których nikt nie zmusza do aborcji, antykoncepcji czy wchodzenia w związki partnerskie zamiast zawierania małżeństw) i tak profesor Rzepliński powinien był się powstrzymać od przyjęcia kościelnego wyróżnienia do czasu, gdy nie będzie pełnił funkcji prezesa TK.

Ale je przyjął i jest z tego dumny. Nielicznych swoich krytyków traktuje, nazwijmy to, z pobłażaniem. Nie udaje. Czy i my mamy więc udawać, że wierzymy (słowo wiara jest chyba na miejscu) w niezawisłość trybunału, kierowanego przez „dłużnika Kościoła”?

PS. W słynnym orzeczeniu dotyczącym uboju rytualnego kierowany przez prof. Rzeplińskiego trybunał uznał, że ochrona zwierząt nie ma waloru moralnego. W wywiadzie w Radiu Zet (28.01.2015) profesor stwierdził, że „zwierzę rzeźne ma swoje prawa takie, żeby było dowiezione”, a zdjęcia, dokumentujące horror zwierząt rzeźnych nazwał „ustawkami”. Sorry, taki mamy trybunał.

Czytaj również
  • krzys52

    Szanowna Pani,
    po raz trzeci sprawila mi Pan przyjemnosc swym tekstem, za co goraco dziekuje.

    Zdaje sobie sprawe z tego, ze Pani doskonale rozumie co jest tu grane, a jedynie, dla dobra dyskusji, udaje ze jest inaczej. No i bardzo ladnie, ale podobne udawania maja juz 25-letnia historie, wiec wydaje mi sie, ze w koncu – tak jak J.Urban czynil to od poczatku tzw. „demokratyzacji” – nalezy zaczac nazywac rzeczy po imieniu. Tak zwiec, nie owijajac w bawelne, trzeba sobie jasno powiedziec, ze Polska jest panstwem wyznaniowym i wlasnie dlatego zarowno postawa sedziego Rzeplinskiego, wlaczajac jego stronniczosc w orzekaniu, jak i przyznawanie i odbieranie medali za wykazywanie sie owa stronniczoscia, sa w tym panstwie jak najbardziej na miejscu. W demokracji do podobnego skandalu nie mogloby dojsc, po prostu. W przypadku Polski to panstwo jest na uslugach kk, podczas gdy ten cieszy sie pelna autonomia (od panstwa). W zwiazku z czym slugi kk w rodzaju Rzeplinskiego, Krolikowskiego, czy Gowina, moga sobbie robic co tylko chca w obronie interesow kk, a ten moze im publicznie dziekowac za ksztaltowanie prawa pod dyktando biskupow.

    W slynnej powiesci J.Hellera „Catch 22″ jej glowny bohater wyjawia znaczenie tego okreslenia. Otoz, jego zdaniem, oznacza ono, iz „oni moga zrobic wszystko to czego nie jestesmy w stanie im zabronic”. Identycznie maja sie sprawy z tym zlodziejskim kosciolkiem, i jego zlodziejskimi parafianami.
    Przeciez ten Rzeplinski smieje sie Pani w nos – w poczuciu absolutnego przekonania o wlasnej bezkarnosci bezczelnie pluje w pani twarz. Bo zarowno jemu, jak i jego mocodawcom to, co najwyzej, „moze Pani skoczyc”.

    I to nalezy sobie jasno powiedziec najpierw, a nad analiza nieprawidlowosci zastanawiac sie pozniej.

  • sceptyk

    https://koalicjaateistyczna.pl/archiwa/2954

    Kolaicja Ateistyczna żąda dymisji prezesa Rzeplińskiego

  • Jacek D. Wawa

    Smutna prawda. I póki co nie widać szans na zmianę stanu rzeczy. Potrzebna deklerykalizacja. Tymczasem Palikot zmarnował swoje pięć minut, zniechęcając formą przy okazji zapewne sporo osób do słusznej idei. Może teraz Nowoczesna.PL zmobilizuje widoczną grupę ludzi wokół paru sensownych celów. Choć pewnie raczej pozostanie w jakimś sensie elitarnym klubem liberalnie myślących.